Mieszkania z rynku pierwotnego – kupujemy najwięcej w Europie!

Prawie co druga złotówka wydawana w Polsce na mieszkanie trafia na konta deweloperów. Podczas gdy w bogatszych krajach UE króluje handel używanymi mieszkaniami, u nas dominuje rynek pierwotny. Popyt na nim jest tak duży, że według danych raportu przeprowadzonego przez Eurostat, przewyższa dwukrotnie średnią dla całej Europy.

Branża deweloperska ma dzisiaj wiele powodów do radości i ustanawia nowe rekordy. W ostatnich 15-stu miesiącach odnotowano największe w historii poziomy sprzedaży oraz największą liczbę prowadzonych inwestycji i uzyskanych pozwoleń na budowę. Blisko połowa wydawanych w ostatnim czasie pieniędzy przeznaczonych na zakup mieszkań trafia do kieszeni deweloperów. Jest to wyraźny wzrost względem roku 2010-ego, w którym suma ta wynosiła ok. 1/3 i można śmiało powiedzieć, że jesteśmy świadkami boomu na rynku nieruchomości. Dane GUS-u pokazują, iż w styczniu i lutym 2017 roku wydano łącznie około 22-óch tysięcy pozwoleń na budowę. 90% z nich to te, wydane dla deweloperów. W zestawieniu z początkiem 2016 roku zanotowano 62% wzrost. Zadziwiające, że dzieje się tak, nawet mimo tego, że nowe mieszkania są droższe. Dane NBP pokazują, iż średnia cena metra kwadratowego nowego mieszkania w jednym z 10-ciu największych miast Polski wynosi 4821zł. Kwota ta jest o ponad 20% większa od ceny lokalu z rynku wtórnego – tutaj cena metra kwadratowego to 3988zł. Warto zaznaczyć, że na zakupie mieszkania wydatki się nie kończą, a te w przypadku nowego lokalu będą bez wątpienia większe. Lokum trzeba przecież wykończyć, aby móc w nim zamieszkać, natomiast w sytuacji, gdy zdecydujemy się na zakup używanego mieszkania, tego problemu nie ma. Nabywcy zazwyczaj ograniczają się do kosmetycznych poprawek, aby bardziej dopasować wnętrze do swojego stylu i preferencji, a generalne remonty to rzadkość. Tą zaletę łatwo jednak obrócić w wadę – wielu klientów odpycha świadomość, że ich mieszkanie było użytkowane przez innych ludzi i posiada już swoją własną historię.

Dlaczego kupujemy nowe, skoro są droższe?

Większe zainteresowanie mieszkaniami z rynku pierwotnego, mimo ich wyższej ceny wynika z kilku powodów. Przede wszystkim nabywcy oczekują dziś wyższego standardu, niż w przypadku mieszkań w kamienicach i blokach z „wielkiej płyty”. Wpływa on nie tylko na jakość codziennego funkcjonowania, ale także daje nadzieję na wzrost wartości naszego lokum w przyszłości. Nowe budownictwo to nowoczesny wygląd osiedli oraz liczne udogodnienia takie jak parkingi podziemne, czy windy. Klienci cenią sobie świadomość, że są jedynymi właścicielami nieruchomości, wszystko jest nowe i że mogą zaaranżować wnętrze od początku do końca według własnego pomysłu bez stosowania kompromisów. Dla Polaków ważne są też takie aspekty jak lokalizacja, infrastruktura oraz bliskość obiektów takich jak szkoły, żłobki, gabinety lekarskie i sklepy spożywcze.

Eksperci wskazują też na niedobory zasobów mieszkaniowych – według Bartosza Turka, analityka Open Finance, w Polsce brakuje nawet kilka milionów mieszkań. Zapotrzebowanie jest więc bardzo duże i deweloperzy mogą z tego powodu zacierać ręce. Klientów nie zabraknie, a jedynym zmartwieniem pozostaje kwestia odpowiednich lokalizacji dla nowych osiedli.

Kupujemy więcej, ale jednak mniej?

Mimo, że Polacy kupują coraz więcej nowych mieszkań, to jednak w przeliczeniu na ilość wybieranych metrów kwadratowych okazuje się, że tendencja jest odwrotna. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że deweloperzy wnioskują o pozwolenia na budowę coraz mniejszych lokali mieszkalnych. W 2010 roku przeciętne mieszkanie od dewelopera było większe od dzisiejszego aż o 8 metrów kwadratowych. Nie jest to mała powierzchnia, wszak wiele łazienek w polskich domach ma właśnie taką wielkość.  Polacy stawiają na małe mieszkania, ale przywiązują coraz większą wagę do przemyślanej aranżacji. Odpowiednie podejście i projekt pozwalają często zachować wygodę i funkcjonalność lokalu o większym metrażu, stąd rosnące zainteresowanie rozwiązaniami pozwalającymi na maksymalne wykorzystanie dostępnej przestrzeni. Klienci coraz więcej uwagi poświęcają na stolarkę – odpowiednia zabudowa, nie marnująca wolnego miejsca, jest jednym z przykładów w aktualnych trendach aranżacyjnych. Mniejsze mieszkanie to przede wszystkim niższa cena. Mowa tu nie tylko o pieniądzach wydanych w biurze dewelopera, ale także późniejsze koszty utrzymania. Metraż znacząco wpływa m.in. na wysokość rachunków za ogrzewanie. Pieniądze są tu nie bez znaczenia, ponieważ mimo, iż kupujemy najwięcej mieszkań w Europie, to wcale nie należymy do najbogatszych Państw UE. Nasza siła nabywcza jest nieporównywalnie mniejsza od tej, którą mogą pochwalić się nasi zachodni sąsiedzi.

Jak to jest w innych krajach europejskich?

W Starym Kontynencie średni udział sprzedawanych nowych mieszkań wynosi niecałe 24% całego obrotu na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Jak już napisaliśmy, jest to wynik dwukrotnie niższy, niż w Polsce, gdzie prawie co druga złotówka wydawana na mieszkanie zasila konta deweloperów. Zupełnie odwrotnie wygląda sytuacja w Danii – tutaj mieszkania z rynku pierwotnego to niecały 1% wszystkich sprzedanych nieruchomości. Powodem tego wyniku jest przede wszystkim fakt, iż w tym kraju na tysiąc mieszkańców przypada około 530 mieszkań. To wynik bliski najwyższym w Europie, a więc takich Państw jak Hiszpania, Włochy czy Grecja. Tam jednak statystyki zaburzają liczne nieruchomości wakacyjne, na co dzień niezamieszkałe lub wynajmowane przez turystów. Niewiele większym odsetkiem sprzedawanych nowych nieruchomości mogą pochwalić się Węgry – wynosi on zaledwie 3,6%. Jego powodem jest przede wszystkim kryzys na rynku nieruchomości z ubiegłego roku oraz fakt, iż na nowe mieszkania nałożono 27% VAT, nie poprawiający sytuacji deweloperów, którzy decydowali się na niewielką ilość nowo     podejmowanych inwestycji i realizacji. Tamtejsza sytuacja powinna się jednak szybko zmienić, ponieważ jeszcze w 2016 roku zdecydowano się na obniżenie tego podatku do 5% na okres do 2019 roku włącznie.

Post Author:

Dodaj komentarz